W tym obrazie kwiat nie opowiada o początku - tylko o tym, co dzieje się później, gdy intensywność barw powoli ustępuje miejsca subtelności. Płatki nie są już gładkie i pewne siebie: skręcają się, łamią światło, falują, jakby szukały ostatniego wygodnego ułożenia. Zamiast krzyku koloru pojawia się szept: zgaszone beże, mleczne biele, przydymione błękity i głębokie, ciemne tony, które trzymają całość w ryzach.
To właśnie w tym momencie widzę najwięcej piękna - gdy kwiat traci swoją „idealność”, a zyskuje charakter. Kiedy forma staje się bardziej prawdziwa, a każdy wygięty płatek wygląda jak zapis czasu. Obraz jest o dojrzewaniu: o tym, że przemijanie nie musi oznaczać końca, tylko zmianę języka, którym mówi piękno.
Cena nie zawiera ramy. Możliwość oprawy na zamówienie po uprzednim skontaktowaniu się ze mną poprzez formularz kontaktowy w zakładce Kontakt.